Dzisiejsza wycieczka to perełka wśród zamków wg. mnie a mianowicie zamek w Orawie. Zamek Orawski (słow. Oravský hrad) – wznosząca się na skalistym wzgórzu wielopoziomowa warownia niczym prawdziwe „orle gniazdo” jest jednym z najpiękniejszych średniowiecznych zamków Słowacji. Został wybudowany w miejscu starej drewnianej budowli po najeździe Tatarów w 1241 roku w celu ochrony granicy kraju oraz traktu handlowego prowadzącego do Polski. Był wielokrotnie rozbudowywany – jego wnętrza noszą cechy stylu romańskiego, gotyckiego, renesansowego, barokowego i nowożytnego. Całość tworzy imponujący kompleks zamków dolnego, środkowego i górnego z pałacami, fortyfikacjami i wieżami. Najstarszą częścią jest zamek górny pochodzący z pierwszej połowy XIII wieku, niżej jest zamek średni z wieżą czworokątną oraz najniżej – zamek dolny z pałacem rodziny Thutzonów i barokowym kościołem. Widoczna od strony wschodniej – z drogi wokół Orawskiego Podzamcza najstarsza część – górny zamek, to wysoka, smukła budowla idealnie wkomponowana w skałę, sprawia wrażenie całkowicie niedostępnej. Z budową zamku wiąże się następująca legenda Dawno, dawno temu na Orawę dotarł Marek. Legendy nie mówią szczegółowo kim był, ale wiemy, że gdy tylko ujrzał charakterystyczną sterczącą skałę, postanowił na jej szczycie wybudować wspaniałą warownię, choćby miał to uczynić z pomocą samego Diabła. I jak to w życiu się zdarza, a tym bardziej w ludowych podaniach, gdy tylko tak pomyślał, zjawił się sam Szatan. Diabeł zaoferował Markowi układ. W ciągu 7 dni i 7 nocy wzniesie na skale wspaniały zamek, a gdy tego dokona, on w zamian za to odda mu swoją duszę za 70 lat od dnia wybudowania twierdzy. Marek przemyślał propozycję i gdy uznał, że diabeł nie ma szans by w tydzień, w tak trudnym terenie, ukończyć warownię, zgodził się na układ. Szatan ochoczo wziął się do pracy i mimo wielu trudności i ogromnego wysiłku był bardzo blisko ukończenia budowy. Marek, jak to bywa w takich momentach, by uniknąć tragicznego losu, zaczął się modlić do Boga, by ten go oszczędził. Tymczasem Diabeł, pod koniec siódmej, ostatniej nocy, wtaczał pod stromą górę ostatni już olbrzymi głaz. I gdy Marek był niemal pewien tragicznego finału historii, w tym momencie zapiał kogut symbolizując początek ósmego dnia prac. Tym samym Szatan nie zdążył ukończyć Zamku Orawskiego w wyznaczonym czasie. Rozzłoszczony chwycił olbrzymi głaz i cisnął w rzekę, gdzie leży on do dziś, a mieszkańcy nazywają go Markową Skałą. Ocalony Marek sam dokończył budowę zamku i mieszkał w nim aż do śmierci… Tak mówi legenda a aby dowiedzieć się więcej trzeba tam pojechać i zwiedzić osobiście.

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz